czwartek, 23 sierpnia 2012

#18

Witam.







Niewysoki blondyn wyszedł z budynku ciągnąc za sobą czarną walizkę na kółkach. Wolną ręką przytrzymywał spadające spodnie i przeklinał w duchu siebie, że zapomniał zapakować choć jednego paska. Nagle zatrzymał się i odwrócił przodem do kliniki, którą właśnie opuścił. Odetchnął głęboko i z ulgą zadowolony z faktu, że już do niej nigdy nie wróci. Pomachał jeszcze na odchodne jednej z jego ulubionych opiekunek, która stała w oknie i ruszył przed siebie. Nieopodal stał zaparkowany dobrze znany mu samochód, o który stała oparta niska blondwłosa kobieta. Uśmiechnął się na sam widok swojej rodzicielki. Przyśpieszył kroku i chwile później już tkwił w jej mocnych matczynych objęciach.
-Moje maleństwo - szepnęła wtulona w syna.
-Mamo, przestań. Jestem już zdrowy, nie musisz się już martwić - zaczął uspokajać. - i nie takie znów maleństwo. Przytyłem te siedem i pół funta! Jedźmy już, jestem głodny - rzucił żartobliwie i spakował walizkę do bagażnika.
Chwile później mknęli jedną z autostrad wprost do ich domu. Niall szczerze mówiąc odkąd trafił do kliniki odliczał dni do wyjazdu. Zgodził się jedynie dlatego, że zdawał sobie sprawę ze swojego stanu, który faktycznie był fatalny. Jednak kiedy poznał Ian'a, który pomógł mu fizycznie jak i psychicznie. Odbudował jego zaufanie do ludzi i nakazał przysiąc, że po powrocie do domu przestanie rozpamiętywać przeszłość, która go zniszczyła. Przysiągł, a jak. Nie mógł odmówić przyjacielowi, prawda? Jednak gdzieś głęboko w duszy nadal tkwiła ta zadra, którą pozostawił po sobie Zayn.
Niall nadal go kochał. Może to i wydaje się cholernie pokręcone, ale to prawda. Niebieskooki był typem osoby, którą można zranić, ale i tak wybaczy wyrządzoną mu krzywdę. Bo był słaby. Tak, Niall Horan był najsłabszą istotą jaką stworzył Stwórca.
Podłączył do telefonu słuchawki i wygodnie oparł się o siedzenie pasażera.
-Śpij - usłyszał głos matki. - Będziemy dopiero za parę godzin.
Zamknął oczy i wyobraził sobie sobie swoją przyszłość. Niestety - ujrzał ciemność.
*
Wczesne sobotnie południe. W pokoju lokatego chłopaka rozległ się dobrze znany mu dźwięk SMS'a, który miał ustawiony tylko dla jednej osoby. Jak oparzony sturlał się z łóżka i chwycił za telefon, który leżał na przeciwległej szafce.
Możesz rozmawiać? L.
Gdyby wszystko było jak dawniej, po staremu, Louis nie bawiłby się w wysyłanie wiadomości, aby upewnić się, że jego chłopak może na spokojnie i bez obaw, że pod drzwiami będzie podsłuchiwać matka młodszego chłopaka, która zakazała utrzymywać mu jakikolwiek z Louis'm. To wszystko było tak mocno popieprzone jak tylko się da. Harry czuł jakby jego życie było jakimś słabym scenariuszem dramatu, który powoli stawał się tragiczną komedią. Absurdalne, nieprawdaż?
Po odczytaniu wiadomości szybko ją skasował. Tak, jego telefon był sprawdzany regularnie przez Anne, która za wszelką cenę chciała wybić synowi gierki w gejowstwo, jak to określiła.
Wybrał znany mu na pamięć numer telefonu Tomlinsona i odczekał kilka sygnałów po czym usłyszał jego głos.
-Cześć, skarbie - przywitał się. - O czymś chciałeś pogadać? - zapytał z nutką podejrzenia w głosie.
-Skądże. Nie mogę już do swojego chłopaka zadzwonić? Wiesz co, dzięki - prychnął nerwowo.
Harry nie dał się zbyć. Wyczuł, że coś jest nie tak z Lou. Mimo, że nie znali się pięć lat, trzy czy dwa tylko pół roku, potrafił już po jego barwie głosu wyczuć, że coś go gryzie. Louis był bardziej przewidywalny niż pięcioletnie dziecko.
-Co się dzieje? - spytał głosem nie znoszącym sprzeciwu. Po drugiej stronie dało się usłyszeć cichutkie westchnienie Louis'ego.
-Kochasz mnie?
-Co to za pyt...
-Tak albo nie?
-Tak.
-Ufasz mi?
-Tak.
-Zrobiłbyś dla mnie wszystko?
Przez chwilę się zawahał, ale odgonił od siebie negatywne myśli i odpowiedział dublując poprzednią odpowiedź.
-Tak.
-Gdybym poprosił cię o pozostawienie ważnych dla ciebie osób, zrobił byś to? - Jego głos zaczął się trząść, jąkał się.
-Louis, słuchaj, ta rozmowa przestaje mi się podobać. Boję się.
-Odpowiedz.
-T-tak. Myślę, że byłbym w stanie to zrobić - odpowiedział lekko niepewnym głosem, ale w duchu wiedział, że byłby w stanie podjąć takie ryzyko. Właśnie w tym czasie. Właśnie teraz kiedy sprawy zaczęły się jeszcze bardziej plątać i kiedy wiedział już, że na rodzinę nie może już liczyć, bo po prostu okazali się nietolerancyjnymi świniami, które próbują zmienić go na siłę i rozdzielić z ukochanym.
-Jesteś pewien?
-Tak, do cholery! I o co w tym wszystkim chodzi? Proszę, powiedz mi, bo to zaczyna robić się już dziwne. Ty jesteś jakiś dziwny.
-Po prostu...musimy poczekać na odpowiedni moment i wtedy wszystko stanie się prostsze. Pa Harry, odezwę się niedługo.
Usłyszał dźwięk przerywanego połączenia. Louis jakby nie był sobą, a ta rozmowa całkowicie odbiegała od normy.
Ale cóż mu pozostaje? Tylko czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
*
Późny wieczór. Na niebie nie ma ani jednej gwiazdy, ale niebo powoli robi się ciemne i pochmurne. Niall siedział na szerokim parapecie z książką w dłoni, jednak nie mógł skupić się nawet na tym prostym tekście. Jego myśli ciągle odbiegały do jednaj osoby. Ciągle myślał o Zaynie. Nie ważne na co by nie spojrzał, to przypominało mu jego osobę. Łóżko naprzeciwko było wspomnieniem ich pierwszego seksu. Na tablicy korkowej nad biurkiem nadal wisiały przypięte krótkie wiadomości, które mu pozostawiał. Kocham cię, ubierz się ciepło! ;), pamiętaj, jutro klasówka z matematyki, widzimy się wieczorem. Niby proste zdania, które kiedyś przywoływały uśmiech na twarzy, teraz ranią, wbijają sztylet w serce, ale za nic na świecie ich nie wyrzuci. Są zbyt ważne.
Westchnął ciężko i przetarł oczy. Zeskoczył z parapetu, zbiegł po schodach i wołając, że wróci później wyszedł z domu. Dusił się tam. Pomyślał, że długi spacer dobrze mu zrobi. No i wypadałoby się się przywitać z przyjaciółmi po tak długim czasie. Jako pierwszy cel wybrał dom Harry'ego. Sądząc po dniu i godzinie wiedział, że zastanie go teraz w domu. Chwilę później pukał już w masywne drewniane drzwi.
-Dzień dobry, jest Harry? - przywitał się kiedy otworzyła mu wysoka brunetka.
-Niall! Dawno u nas nie byłeś! Chodź no tu do mnie - przytuliła do siebie chłopaka i ucałowała w zapadnięty policzek. Zawsze traktowała go jak drugiego syna. Tego milszego, grzeczniejszego i bardziej ułożonego. - U Harry'ego jest Liam, wejdź proszę.
Posłał jej wymuszony uśmiech i podążył do dobrze znanego mu pokojowi. Wszedł bez pukania. Dwójka nastolatków siedziała na łóżku ze skrzyżowanymi nogami i zawzięcie o czymś dyskutowała.
-Chłopaki? Nie przywitacie starego kumpla? - zmuszając się do wesołego tonu rzucił się na nich i mocno wyściskał. Później jak to zwykle bywa padały pytania o jego pobyt w klinice i tym podobne. Niall nie wiedząc czemu, po krótkiej rozmowie miał ich dość. Nie to, że ich już nie lubił czy coś w tym rodzaju. Przytłaczał go natłok słów, zadawanych pytań, troski o jego samopoczucie. Tłumacząc się, że musi być wcześniej niż o dziewiątej w domu, wyszedł pośpiesznie.
Odetchnął z ulgą kiedy tylko wyszedł. Znów skierował się przed siebie, po drodze zahaczając o przydrożny sklepik. Wolno przeżuwając czekoladowego batonika szedł przed siebie patrząc jedynie na swoje rozwiązane sznurówki.
Nagle poczuł mocne uderzenie w ramię i moment później wylądował na chodniku obijając sobie kolana.
-Ej, uważaj jak...
-Niall? Boże, przepraszam. Nic ci nie jest? Zayn. Tak, właśnie w tej chwili nachylał się nad nim Malik z wyciągniętą dłonią chętną do pomocy. Blondyn zignorował ją, samodzielnie wstał, otrzepał spodnie i zręcznie omijając go przeszedł obok nawet nie zaszczycając go ani jednym słowem i spojrzeniem.
-Niall! Zaczekaj! - dogonił go i mocno chwycił za ramię tym samym zmuszając go do spojrzenia na siebie.
-Czego chcesz do cholery? Jeszcze bardziej skrzywdzić? - wręcz warknął na niego. - A może powiedzieć jaki to jesteś szczęśliwy beze mnie?
Jego słowa go zabolały. Nie mógł dusić tego dalej w sobie. Tęsknił za tym irlandzkim chłopcem tak bardzo jak to tylko możliwe.
-Nie. Chcę ci powiedzieć prawdziwy powód mojego odejścia. I mam nadzieję, że wreszcie mnie wysłuchasz!
-Masz pięć minut.
-Wolałbym zabrać cię do siebie.
-Wiesz jak to się ostatnio skończyło.
-Wiem. Tym razem nie ma nikogo u mnie.
Po kilkuminutowym marszu doszli do domu Malików. Niall czuł się tu strasznie nieswojo. Wręcz nienawidził tego domu.
-Więc? - ponaglił Mulata blondyn siadając na jego łóżku.
Usiadł naprzeciwko swojego byłego chłopaka i zaczął opowiadać.
O groźbach, o tym, że jeśli nie zerwie kontaktu z Niall'em stanie mu się coś złego. O wszystkim.
-Chciałem po prostu żebyś był bezpieczny.
Wszystko w ciągu kilku minut obróciło się o 360 stopni. Teraz patrzył na to inaczej. Zayn...martwił się o niego. To wszystko było dla niego. Schował twarz w dłoniach i po prostu się rozpłakał z bezsilności.
-Czemu nie było cię przez ten pieprzony miesiąc? Dzwoniłem, dopytywałem się chłopaków, ale nic mi nie chcieli powiedzieć. Co się z tobą działo? - zapytał kiedy już drobny blondyn siedział w objęciach Mulata szlochając.
-Depresja, anoreksja, klinika. Starczy?
-To...to wszystko przeze mnie. Kurwa, Niall, kochanie. Przepraszam - szepnął przytulając go do siebie jeszcze mocnej. - Tak bardzo cię przepraszam - zaczął kołysać go w swoich ramionach niczym małe dziecko.
-Możesz przestać? To minęło, już nie wróci, dobrze? A teraz mnie pocałuj. Tęskniłem.
Usadowił się wygodnie na kolanach Zayna przodem do niego obejmując jego biodra swoimi nogami i ścierając ostatnie łzy z policzków musnął delikatnie jego usta. Tak po prostu mu wybaczył bez zbędnych słów. Ich miłość przetrwała.
Tak bardzo za nim tęsknił. Za swoim małym blondynkiem. Ujął jego twarz w dłonie jakby bał się, że ten za chwile się opamięta, powie kurwa, co ja robię! I zostawi go. Nie miałby mu tego za złe. To Zayn tu wszystko spieprzył i musi zapłacić jakąś cenę za swoje czyny wobec niego.
Zimne dłonie Irlandczyka wsunęły się pod koszulę Zayn'a i objęły w pasie jego rozgrzane ciało, które od tak dawna pragnęło dotyku. Tak splątani ze sobą obydwoje coraz bardziej angażowali się całymi sobą w pocałunek. Jeden jak i drugi tęsknili za jakimkolwiek dotykiem drugiej osoby. Stęsknieni kochankowie zakazanej miłości. Jednak nie zawsze jest tak kolorowo i pięknie jak to by się mogło wydawać. Pochłonięci pocałunkiem usłyszeli głośny trzask drzwi wejściowych i nerwowe dźwięk stóp pnących się po schodach. Pechowa powtórka z fatalnej rozrywki. Blondyn zszedł z jego kolan, lecz wplątał swoje palce w jego dodając otuchy i usiadł obok.
-Niall, szybko otwórz tą szafkę obok ciebie i podaj mi to co leży na dnie.
Wykonał polecenie, ale wyczuwając twardy przedmiot zląkł się.
-Zayn, do cholery. Skąd ty kurwa masz broń?
-Nie czas na tłumaczenia. Ty jesteś ważniejszy. A teraz pod ścianę, już!
Dokładnie ułamek sekundy później drzwi do sypialni Mulata otworzyły się z hukiem i uderzyły o ścianę. W progu stanął rosły mężczyzna, a za nim jego przestraszona małżonka.
-Wiedziałem! Po prostu kurwa wiedziałem, że to się kiedyś stanie, ale nie sądziłem, że aż tak szybko - rzucił. - Co ja ci do cholery mówiłem? Miałeś być mężczyzną, Zayn, mężczyzną. Wstyd mi, że zamiast syna mam panienkę, która szlaja się z takimi jak ten tu - spojrzał pogardliwie na Niall'a, który trzęsąc się stał osłonięty pod ścianą przez Zayna.
Ojciec Zayna pokonał kilka dzielących ich kroków i staną oko w oko z synem po czym wymierzył mu siarczysty policzek. Później kolejny. Tym razem z pięści. Następny, kilkakrotny w brzuch. Upadł na kolana. W tle słychać było krzyki kobiety i rozpaczliwe wołanie Niall'a. Chciał go obronić, ale bał się. Strach dosłownie go sparaliżował i nie pozwolił ruszyć spod ściany.
-Syn-pedał. Hańba - jego słowa wręcz ociekały pogardą.
-Może i pedał, ale - podparłszy się jedną ręką o podłogę wstał i wyciągnął skrywaną za plecami broń po czym skierował ją wprost w ojca. Czuł w duchu, że nie zawaha się jej użyć.
Mężczyzna wydał z siebie zduszony okrzyk. - ale nie pozwolę obrażać siebie i mojej miłości.
Starszy mężczyzna prychnął nerwowo.
-Nie odważysz się, gówniarzu, nie masz do tego jaj. A ta twoja miłość jak określiłeś, jest nic nie warta. Ty jesteś nic nie warty. Wy jesteście nic nie warci. Nie pozwolę żebyś jeszcze kiedyś ujrzał na oczy tego swojego...uh, chłopaka - wyrzucił z siebie wręcz z obrzydzeniem. -Chcę odzyskać swojego syna. Prawdziwego mężczyznę. Pamiętasz jak łatwo było ci z nim zerwać? Tak? To zrobisz to ponownie, a ja będę mieć z powrotem swojego syna - zakończył swój wywód starszy Malik.
Chłopak z determinacją nadal celował wprost w swojego ojca.
-Nie... - wyszeptał ledwo słyszalnie po czym drżącą dłonią przyłożył lufę broni wprost...do swojej skroni i chwycił stojącego za nim blondyna mocno za dłoń. - Jeśli on nie będzie mógł mnie mieć, nie będzie mógł nikt inny. Moje serce, które i tak już zniszczyłeś należy tylko, tylko i wyłącznie do Niall'a, a ty będziesz żyć, że świadomością, że zniszczyłeś mi życie jedynie dla swoich priorytetów.
-Zayn, proszę...- Niall mocniej ścisnął go za dłoń.
-Synku, nie rób tego - usłyszał szloch matki gdzieś z głębi pokoju. - Ojciec nie chciał tego, przecież wiesz...
-Nie, to...to nie jest już moje dziecko.
Strzał. Odgłos upadającego ciała. Krzyk matki. Krzyk miłości. Obumierającej miłości.







______________________
Wiem, że mnie zabijecie :c
Przepraaaszam, że tak długo i dziękuję, że jesteście tak wytrwałymi czytelnikami! KOCHAM WAS !





Btw.
chciałabym Was zaprosić na cudowne opowiadanie o Ziall'u, którego autorką jest Sourisik :)
Link - http://final-souffle.blogspot.com/ KLIK  naprawdę warto przeczytać. 

59 komentarzy:

  1. Majls... Boże, ryczę. Jezu.... I teraz zamiast skupi się na całym rozdziale, to moje myśli są jedynie z Zayn'em, który jest martwi i Nialler'em, który myślę, ze teraz nie wyrobi. Boże, wiedziałam, ze on umrze, wygadałaś mi się, ale... o jezusie... masz chusteczkę? Czekałm tak na ten rozdział i obiecałam, ze skomentuję, ale moja elokwencja zniknęła... I jeszcze teraz zastanawia mnie tylko jedno: co kombinuje Lou? Ucieczka wspólna? Prawdopodobnie. Boże, gdyby nie homofobia (w sumie to dziwne, bo ludzie się ich nie boją, ale brzydzą. Oni nie są strachliwi. Oni są po prostu dupakmi!) wszystko potoczyłoby się inaczej, prawda? Boże, Zayniątko nie żyje ._. o fuck, nie wiem teraz co myśleć... Rozdział? Epicki, wyszedł ci zdecydowanie! I... dziękuję Karolajn. Naprawdę.

    [final-souffle]

    OdpowiedzUsuń
  2. ZASTRZELIŁ SIĘ?! KURWA, ZAYN SIĘ ZASTRZELIŁ? BOŻE, PŁACZĘ.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boże okropna kobieto jak ty mogłaś to zrobić??? kiedy już muślałam, że będzie dobrze to nagle jeb no nie no chcesz mnie wykończyć? ;_; ja tu rozpaczam, tak mi szkoda Nialla :C i Zayna matkooooo jak ja mam to przeżyć? tyle emocji!
    a co do Larrego to nie mogę się doczekać aż uciekną, mam nadzieję, że szybko dodasz nowy Xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Zayn, chuju coś ty narobił! :c Płaczę. I nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no! Nie dość, że czekałam 561417 lat na nowy rozdział to jeszcze....
    Łzy płyną mi po policzkach, powiedź, że to nie prawda i że wszyscy żyją.
    Jestem mi teraz tak smutno, ale kocham Cię za to, że tak dobrze piszesz.
    Szybko dodawaj nowy! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. jak mogłaś zabić Zayna?! ;o serca nie masz .-. wszystko fajnie, zajebiście, ale CZEMU DO MARCHEWKI ON MUSIAŁ SIĘ ZABIĆ?! Ja to tam bym w ojca strzeliła, a nie.. Pisz następny i powiedz, że to był tylko sen Nialla! BOOOOOSZ, PŁACZĘ :'(

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie!!! Zayn idioto! Niall, kochanie :( Dopiero sie wyleczyl i mialo byc dobrze, a tu wszystko od nowa. Placze!!! Aaaaa! No cholera no! A Larry uciekna razem,prawca? Boze piekny powrot, po zawieszeniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. łoszzz kurwa!! ale jak ? kurwa jak ?? Niall ledwo sobie poradzil po zerwaniu a co dopiero po śmierci Zayna za miłość !! kurwa ... ja dostałam zawału .. błagam cie o następny bo ... no nie wiem zbyt dużo zrobiłaś w tym i potrzeba mi kolejnego !! proszeeee ... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.facebook.com/Czytaj1d/posts/349675435116620

    OdpowiedzUsuń
  10. Żal..... ryczę! Dlaczego to zrobiłaś? To w ogóle nie trzyma się kupy! Takie nie realne! Przecież dopiero co się pogodzili, całowali! Zayn przecież kochał Niall'a, więc dlaczego zabił siebie, a nie ojca? To na serio nie ma sensu! Te jego słowa o tym, że już nikt nie będzie go miał.. oh poryczałam się w tym momencie. Przecież on mógł zastrzelić ojca.. skończyło by się "szczęśliwie", a Zayn by miał spokój. Tak bardzo mi szkoda Niall'a nie wiem co bym na jego miejscu zrobiła.. aż strach pomyśleć. Jestem głupsza niż myślałam, gdyż jest to tylko opowiadanie, a ja przeżywam jakby to było na prawdę. Mam doła buuuu. Muszę naoglądać się zdjęć Ziall'a, żeby mi przeszło. Tak w ogóle to mój ulubiony bromance i bardzo mi smutno, że ta historia się tak skończyła. Ciekawi mnie również co zamierza Lou, chociaż domyślam się sama. No nic.. czekam na kolejny..

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG, piszesz po prostu perfekcyjnie. Zazdroszczę talentu, kurka. Nie no, ogólnie dużo się dzieje więc jest zajebiście. Ale co do postrzelonego Zayna... No, niefajnie. Czekam na dalszy ciąg, bo zżera mnie ciekawość co będzie dalej. Więc, dodawaj szybko NN, bo zabiję. Z poważaniem, Lena! x

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez ciebie mam czarne smugi pod oczami. Tak, poryczałam się i teraz spływa mi makijaż.....

    OdpowiedzUsuń
  13. AAAAAAAAAAAAA!!!
    Boshe! Nie wierzę, po prostu nie wierzę!! Nie, to sie kurwa nie może tak skończyć, rozumiesz? !
    Zayn MUSI żyć...nie wiem jakim cudem, ale spraw by przeżył, proszę!! Nie no, płacze jak głupia. To takie dołujące :c

    Całość ogółem świetna i ten tajemniczy Lou ^^
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  14. :O
    :OOOOO
    Nie. Nie, musiałam po prostu coś źle zrozumieć, wracam przeczytać to wszystko jeszcze raz.
    *przewija stronę szybko do góry*
    A jednak, cholera, a jednak! Boże, Majls, co Ty najlepszego zrobiłaś? Najpierw zrzuciłaś na Nialla anoreksję, potem kłopoty z Zaynem, a teraz, kiedy pogodzili się z Malikiem i wszystko zostało wyjaśnione, ZABIŁAŚ JEGO UKOCHANEGO?
    Moja mina w tym momencie wygląda tak: (O_O)
    Nie wierzę i jestem w szoku, a jeżeli na dodatek zrobisz jakąś dramatyczną akcję z Harrym i Lou, to chyba padnę i zacznę się kiwać do przodu i do tyłu, bo nie zniosę tylu złych rzeczy naraz!
    Oszczędź Larry'ego, proszę;33

    +Nie wiem, czy do tego rozdziału przyłożyłaś się bardziej niż do poprzednich, czy to ja już coś mylę, ale wydaje mi się, że nabrałaś jakiegoś innego stylu pisania, który, nawiasem mówiąc, strasznie mi się podoba. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  15. Co to kurwa miało być? Zabiłaś go, uśmierciłaś. Dlaczego. Niech zgadnę, taki był plan od początku, jeśli tak to nie ręcze za siebie. Co Niall też się zabiję, bo nie będzie mógł żyć bez Zayna? Hym? Dlaczego.. Płaczę, a to tylko opowiadanie. Nie, zbyt wiele. Harrego i Louisa też uśmiercisz? Dlaczego ktoś zawsze musi umrzeć? Nosz jasna cholera. Przecież miało być dobrze. Mieli być kurwa w końcu razem, szczęśliwi. Ale nie.. Kurwa. Jestem sflustrowana. Naprawde zawiadłam się. Czemu.. Uh, dobra luz. Mam nadzieję, że chociaż Larry'emu się ułoży. Mimo wszystko dziękuję że to piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  16. Boze kurde nie czemu to zrobiłaś kurde no weś on musi żyć no wes błagam.Przez ciebie się popłakałam się no weś.Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału.A co do rozdziału zarąbisty <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy ty se kurwa jaja robisz :O
    Nie ja sie tego nie spodziewałam ..
    OBY kurwa przeżył..
    A wgl fajny rozdział .

    OdpowiedzUsuń
  18. ZAYN NIE! To chyba dla mnie za dużo… A Niall, co z Niallem? Błagam nie zabijaj mi Nialla bo ja też kurwa nie wytrzymam. A co do Larry'ego. Niech uciekną gdzieś daleko i wezmą razem ślub! O TAK!

    OdpowiedzUsuń
  19. NIENAWIDZĘ CIĘ!!!!!! JAK MOGŁAŚ MI TO ZROBIĆ??!?!?! NO JAK!!!!??!?!? siedzę już 3 godzinę i płaczę...

    OdpowiedzUsuń
  20. Przecież to niemożliwe. On przeżyje. Musi. Nie wiem, jakiś magiczny przypadek. Boże, cokolwiek!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zayn nie pomyślał o Niallu, nastepny sie zabije? Toszkę bedzie sie powtarzać z nimi ale cóż... A co do Lou to nie podobne do niego ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja pierdoleee.. Nie proszę tylko nie to!! Zayn proszę nie umieraj! Błagam! Majls przez Ciebie ryczę i mam "gęsią skórkę" na całym ciele. No nie wierzę... Dlaczego nie mógł uciec?! Jjej to takie romantyczne, a za razem straszne.. Piszesz cudownie.. Jestem ciekawa co Lou wykombinował.. Może stawi się rozdzicom Harry'ego? Czekam na kolejny wspaniały rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  23. O ja cież kurwa pierdolne zaraz !
    NIe no ,zabiłaś Zayna ! Morderczyni xd
    To jest takie cholernie smutne .

    OdpowiedzUsuń
  24. Jedyne co mi przychodzi do głowy po przeczytaniu tego rozdziału to: Zayn musi żyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. To straszne! Jak on mógł się zabić?! I co Niall'em? Przecież pęknie mu serce!!! Aż mi łzy same pociekły. Jakież to smutne. Opowiadanie jest świetne, ale Zayn przecież nie może zginąć. Ech, jestem w rozsypce emocjonalnej... Mam tylko nadzieję, że to naprawisz!

    A, i miło by mi było gdybyś zajrzała na mojego bloga. Nie piszę o One Direction, ale mam cichutką nadzieję, że się spodoba.
    http://dotknij-mej-duszy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. O... M... F... G...
    ZAYN! Kurwa, wszyscy, ale nie MÓJ ZAYN!
    Błaaagaaaam!
    Nie ! On nie mógł się zabić ! On nie mógł znów zostawić Nialla ! Przecież Horan sobie nie poradzi !
    A mama Hazzy po raz pierwszy działa mi na nerwy, no przecież to nic strasznego, że Harry lubi chłopców, co nie?
    Zapraszam do siebie na www.morethanadrink.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie obchodzi mnie jak to zrobisz, nie obchodzi mnie czy masz inne plany, w ogóle nie obchodzi mnie co zamierzasz, ale kurwa do jasnej cholery Zayn ma żyć !!!!!!!!!!! ;/

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak ty mogłaś zabić Zayna? Zobaczysz, ja cię znajdę!
    Rozdział Boooski ;))

    OdpowiedzUsuń
  29. jejku jak to możliwe zastrzelił się ? jejku boje się samej myśli co bd dalej a co z larrym ? lou chce uciec? czekam na nn bardzo ale to bardzo

    OdpowiedzUsuń
  30. Jezus Zayn nie żyje o mój kurwa boże potrzebuję następnego teraz

    OdpowiedzUsuń
  31. o kurwa. nie wiem co powiedzieć. zatkało mnie do końca. nie wierzę po prostu w to co się wydarzyło na końcu? Zayn umarł? Nie, ja pierdole, nie wierzę że ty to tak zakończyłaś. Pomysł świetny. Aż się normalnie popłakałam na końcu. Jestem wzruszona. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, daj go szybko ;c

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak to Zayn nie żyje ?! :C Miałam nadzieję że zabije ojca i razem z Niall'em uciekną czy coś :( Nawet nie wiesz jak mi przykro. Serio. Wiem że to tylko opowiadanie ale jest BARDZO BARDZO BARDZO zajebiste. Po prostu jedno wielkie tłuste TAK dla tego bloga.
    Ciekawa jestem co teraz zrobi Niall. Pewnie znów powita klinikę :(

    http://soundofthepoisonrain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. OOOOO KURWA KURWA KURWA ! ZAYN? JA SIĘ PYTAM JAK ON MÓGŁ TO ZROBIĆ? :c OJCZE ZAYN'A DIE !

    OdpowiedzUsuń
  34. Nieeeeeee!!! Jak mogłaś mu to zrobić? Powiedz, że trafił jednak w ojca a nie w siebie. Jak mógł sobie odebrać życie przez ojca, nie pomyślał o Niallu? Przecież on nie będzie mógł bez niego żyć. Znów w padnie w depresję ;( Kurde, mam łzy w oczach, naprawdę. Błagam odkręć to jakoś, to się nie może tak skończyć, jak Romeo i Julia ;C

    shouldletyougo.blogspot.com
    no-cases.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Majls kurwa zabije cie. Czemu ty mi to robisz. Jezu, niedobrze mi, cala sie trzęse, ja pierdole. Karolina litosci. Nie rob taaaaak

    OdpowiedzUsuń
  36. Boże, Ty zabiłaś Zayna ?! I zakończyłaś to w takim momencie ? Prosze tylko nie każ mi czekać, długo, długo na kolejny rozdział. Hej, co z niebieskookim blondynem ? Litości, zaszczyć nas niedługo odpowiedziami.

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie, nie, nie! To się nie miało prawa zdarzyć! Nie, kropka, wykrzyknik! Jesteś mordercą! Bez skrupułów zabijać Zayn'a! Ty zły bezwzględny człowieku! Jak mogłaś?
    Ale, dobrze, jesteś autorka tekstu, masz swoją wizję, więc uszanuję Twoją decyzję...
    Opanowałam się, ale... jak można mieć za "ojca" takiego potwora? Harry, w sumie ma nie lepiej, a jak myślę "Harry", pojawia się wizja Lou i się zastanawiam o co chodzi Louis'owi...? Może będzie chciał wraz z Hazzą, pieprzyć to wszystko i wyjechać na Majorkę? Albo po prostu z nim zamieszkać? Poza tym, mama Harry'ego mnie wkurza, delikatnie mówiąc cenzurując moją wypowiedź:P
    Dobra, nie wymyślam, bo wyjdzie coś dziwnego. Życzę weny i czekam na NN:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  39. czekam, czekam, czekam na następny!!! dodaj go szybko :)
    i zapraszam do czytania i komentowania mojego opowiadania http://ashleydirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. zapraszamy na nowy rozdział, na http://hard-bland-sensitive.blogspot.com/, zachęcamy do komentowania, wyrażania opinii, :) - Jess,

    OdpowiedzUsuń
  41. U MNIE NOWY http://one-direction-one-smile.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  42. boże! na początku myślałam, ze Lou i Harry chcą popełnić razem samobójstwo. a tego, że zayn się .. zabije.. nie spodziewałam się. proszę powiedz, że strzelił jednak do ojca, albo nie trafił. proszę..
    czekam na następny rozdział.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. o moj boze...brakuje mi slow... jak musial sie czuc niall. o matko,nie wyobrazam sobie tego.

    OdpowiedzUsuń
  44. boże... on musi żyć, boże biedny Niall, dopiero co go odzyskał żeby znowu stracić ?! no nie.. popłakałam się :C

    OdpowiedzUsuń
  45. Niee... Nie nie nie nie ! On musi żyć, no musi no :( :C Zanoszę się szlochem, teraz.. ;( Najgorsze musi być to , co przeżywał Niall. Zayn musi żyć, po prostu musi ! A TY piszesz przepięknie. Wszyscy czekamy na następny rozdział z wieelką niecierpliwością. <3
    http://gotta-be-you1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  46. Co ty zrobiłaś?! CO TY ZROBIŁAŚ? !!!!!!!!!!!!! Nie wierzę! Jak mogłaś?!

    OdpowiedzUsuń
  47. Ku rwa ku rwa ku rwa ku rwa ku rwa jak ty ta możesz jprd jak? on musi przeżyć rozumiesz musi !

    OdpowiedzUsuń
  48. nie ma szans żeby zayn przeżył taki strzał... no chyba ze to mu sie śniło i w następnym odc sie obudzi... ale ja sie pytam co kur#a z LARRYM?!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  49. B-O-Ż-E ! J-A N-I-E W-Y-R-A-B-I-A-M !
    Pomocy ludzie ! UMIERAM !
    No ... Nie wiem co mam napisać , no ... Mowę mi odebrało ....
    Jedyne co mogę napisać to : GENIALNE , NATYCHMIAST CHCĘ KOLEJNY + WIĘCEJ LARRY'EGO !

    (tak już na samym końcu poza moją opinią na temat rozdziału to jak byś miała ochotę poczytać imaginy z chłopakami to zapraszam http://zenek-misiozelski-presents.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń
  50. CO TY ZROBIŁAŚ!?!?!? JAK MOGŁAŚ??? NO NIEEEEEEE, ON MUSI ŻYĆ!

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak mogłaś zabić Zayna ? ;c
    Przeżyłbym Lou, Harrego, Liama... ale Niall i Zayn ;c

    Jedna z kilku historii, które po prostu poruszyły moje skamieniałe serducho <3
    Kocham twój styl :D


    http://teenage-gay-experience.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. siedzę z miną ":O i O.O" i cały czas czytam ostatnia linijkę rozdziału.. nie no nie wieżę :O nawet nie umiem napisać sensownego komentarza bo mnie po prostu zatkało :O

    OdpowiedzUsuń
  53. JAPIERDOLE! NIE NOOO ! ON MA ZYC KURWA , ON MA ZYC ! przepraszam za takie slownictwo, bo ja tak naprawde wgl bie przeklinam. Pacz co ze mna robisz... Jezu, przeciez ty to tak pieknie piszesz a teraz po prostu mi chyba serce peklo.... blagam zrob cos, zeby sie okazalo, ze to sen albo cokolwiek !!!!

    OdpowiedzUsuń
  54. Jakie to jest zajebiste <3

    OdpowiedzUsuń
  55. Aaa... Zabiłaś Zayn'a... Co ja pisze. Zabiłaś ich oboje !!!

    OdpowiedzUsuń