czwartek, 4 października 2012

Epilog cz. I


-Niall, Niall, skarbie. Obudź się. Musimy porozmawiać, to ważne. Obudź się.
Nieprzytomny blondyn powoli otwiera zaspane oczy i przyzwyczaja je do ciemności. Chwilę później jego mózg analizuje co usłyszał. A może to jednak jakaś halucynacja, sen, jawa? Bo jeśli byłaby to prawda Zayna by tu nie było. Nie trzymałby go za dłoń, nie kazał się obudzić i nie uśmiechał jak gdyby nigdy nic. A Niall nie był by taki spokojny jaki jest teraz. A Zayn nie żyje. Jest martwy, nie oddycha, nie rusza się. Wszystko na nie.
-Niall, posłuchaj mnie teraz uważnie, dobrze?
Chłopak pokiwał niepewnie głową.
-Na początku chciałbym cię przeprosić. Za dużo zła ci wyrządziłem przez to jaki byłem. Gdybym się tylko im postawił, był bardziej asertywny daliby nam spokój. Ale jednak mimo wszystko to była moja rodzina. Kochałem ich tak samo jak ciebie - niby-Zayn nadal trzymał blondyna i bez mrugnięcia okiem, nawet nie poruszając się, głęboko patrzył w niebieskie tęczówki i kontynuował swój monolog. - Mimo, że od ciebie odszedłem kochałem cię cały czas. Wiem, że mogłeś w to wtedy wątpić, ale tak było. Tęskniłem za tobą. Za twoimi oczami, które tak kochałem, za tym nieśmiałym uśmiechem i dziewczęcym chichotem. A kiedy dowiedziałem się, że...że przeze mnie się zniszczyłeś załamałem się. Odkryłem, że jestem najgorszym stąpającym po tej ziemi człowiekiem. Skrzywdziłem tych, których kocham tylko dlatego, że byłem kompletnym tchórzem. Zacząłem się nienawidzić. I wtedy przypomniały mi się słowa mojego ojca. 'Wszelakie zło tego świata nie powinno istnieć.' hipokryzja, nieprawdaż? Ale mimo, że on również wyrządził wiele złego jego słowa w jakiś sposób do mnie dotarły. Ja byłem złem i to ja musiałem zniknąć żeby zaczęło dziać się lepiej. I wtedy to wymyśliłem. To jak się zabić. Potrzebowałem do tego tylko ciebie. Cierpliwie czekałem aż wrócisz z kliniki. Wszystko szło idealnie. Wróciłeś i jak na zawołanie cię spotkałem. Pewnie nadal się domyślasz skąd miałem broń? To nie było nic trudnego. Wystarczyło przekazać pewną sumkę pieniędzy odpowiedniemu człowiekowi i na drugi dzień w szkolnej szafce czekał już na mnie całkiem zgrabny C11. Nie brzmi aż tak strasznie to wszystko, prawda? - zapytał Zayn. Albo raczej to co w pewnej mierze przypomina Zayn'a. - Rozgadałem się troszkę, przepraszam, jeszcze chwilka - westchnął cicho i mocniej zacisnął swoje zimne palce na dłoni Nialla, który mimowolnie się wzdrygnął. W końcu nie codziennie odwiedza cię twój zmarły chłopak, nieprawdaż?
-Wtedy, gdy na mnie wpadłeś akurat nadarzyła się idealna okazja by wyplenić chociaż cząstkę zła. A co było dalej sam już wiesz.
-J-jak mogłeś mi to zrobić? - wyjąkał z trudem, a z jego ust wypłynęła para. Mimo iż siedział pod grubym kocem i dodatkową pościelą było mu cholernie zimno. To nie było normalne, ten nie-sen też nie był normalny. - Jesteś samolubnym chujem, ale...i tak cię kocham.
-Nie Niall, ty mnie nie kochałeś. Uch, dobrze, może i się kochaliśmy, mówiłem ci to z pełnym zamiłowaniem, ale to była tylko imitacja miłości, która przeradzała się w coś co daleko odbiegało od miana prawdziwej miłości. Wmawialiśmy sobie, że się kochamy, ale tak naprawdę tylko potrzebowaliśmy kogoś w kim moglibyśmy ulokować swoje uczucia, które gromadziły się od nas od dawna. Wiem, to jest pomieszane i może brzmi absurdalnie, ale tak było.
Blondyn otworzył usta by zaprzeczyć, ale niby-Zayn położył zimny palec na jego wargach uciszając go. - Byliśmy od siebie tylko uzależnieni. Jak narkoman od heroiny, jak alkoholik od wódki, jak nimfomanka od seksu. Spędzaliśmy zbyt dużo czasu razem co zaowocowało tym, że ani ja i ani ty nie mogliśmy bez siebie wzajemnie żyć. Nawet nie wiesz jak mnie bolał fakt, że musiałem od ciebie odejść. I widzisz...samobójstwo było tu najlepszym rozwiązaniem. Kameralnie, w gronie rodziny i...ciebie, bo mimo wszystko jesteś dla mnie ważny, ale pamiętaj jedno - to że mnie tu już nie ma, nie oznacza, że nie będę blisko ciebie. Nie możesz się załamać, obiecasz mi to? Niall, ja wiem, że jesteś silny, że poradzisz sobie tu i kiedyś o mnie zapomnisz. Nie chcę byś w ogóle mnie pamiętał, dobrze?
Blondyn jak zaczarowany wpatrywał się w szatyna. Zastanawiał się co on do cholery bredzi.
Chciał po raz kolejny zaprzeczyć. Nie zgadzał się z ani jednym słowem, które wypowiedział chłopak, ale miał jedną rację. Niall nie był pewny do końca czy kocha Zayn'a, ale coś wewnątrz niego nie pozwalało mu pozostawić obojętnie chłopaka. W końcu doszło do tego, że potrzebował go na co dzień.
-A teraz powtórz po mnie: w moim życiu nie było nikogo takiego jak Zayn Malik.

Kruchy blondyn niespokojnie przewracał się z jednego boku na drugi. Wręcz miotał się po łóżku męczony niespokojnym snem. Mocno zaciskał szczupłe palce na wymiętej pościeli.
-Niall, wstawaj, za godzinę musimy być w kościele – niska kobieta weszła do ciemnego pokoju, po czym odsłoniła rolety, które lekko rozświetliły pokój. Za oknem mocno zacinał deszcz. Maura zmarszczyła nos widząc niezbyt sprzyjającą pogodę. Nie miała zamiaru stać stać w deszczu nad trumną i moknąć, ale musiała tam iść dla Niall'a.
-Po co do kościoła? - zapytał zdezorientowany. - Nigdy tam nie chodziliśmy.
-Przecież...musimy iść na pogrzeb – kobieta spojrzała zdziwiona na syna, którego jeszcze wczoraj tuliła do siebie kiedy wybuchnął spazmatycznym płaczem kiedy ojciec wspomniał o zmarłym chłopaku. - Pogrzeb Zayn'a.
Zaspany chłopak uniósł lekko kąciki ust, a jego brew uniosła się w zdziwieniu.
-Kim jest Zayn, mamo?



____________________________


Postanowiłam dodać pierwszą część epilogu, bo nie chciałam żebyście czekały/li znów tak długo  :)
Miałam to dodać z całą resztą i nie dzielić na dwie części, no ale tak wyszło :)
Mam nadzieję, że Wam się podobało. 

Zażalenia proszę składać TUTAJ jeśli by jakieś były :)



29 komentarzy:

  1. Wait.... what? Amnezja? Czy jeszcze otumanienie snem? Biedne Niallątko. Tak mi go... szkoda. Nie ma łatwo w życiu, a teraz będzie miał pod górkę. Maleńkie to-to, pouczane przez jawę Zayna, brrr, aż mnie dreszcze przeszły! Ale może to i lepiej? Cóż, nie jest to najdłuższy rozdział, ale pierwsza część epilogu - zawsze coś. Teraz został jedynie do opisania Larry, prawda? I co z Liamem? Zaczynam się gubić we własnych myślach, wybacz.
    Smutna pierwsza część epilogu, ciekawe jak będzie z drugą!
    [final-souffle]

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde... szkoda, że kończysz :( nie chce mi się w to wierzyć bo to jest cholernie dobre opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku! Jak Niall może nie pamiętać Zayn'a? I w ogóle, jak to epilog?
    Jejku, zaskoczyłaś mnie! Przez Ciebie zamiast się uczyć, będę czytać od nowa opowiadanie, żeby sobie powspominać -,-
    Ale mam nadzieje, że założysz nowego bloga, prawda? I będzie tam jakiś bromance?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wait.... what?? No chyba żart ! Duch Zayna przyszedł do naszego słodziaka w nocy... no spoko ale wywołał u niego amnezje?? Kurde no chyba jakieś jaja sobie robisz. No czemu ten mulat to zrobił ? No ja pytam czmu?! Grrrr kurde i teraz mam za dużo emocji w sobie i niepewności ! Kurde chce kolejny ! : (

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku jejku, już koniec? :(
    Czekam na drugą cz. epilogu!
    Mam nadzieję, że planujesz już nowego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba 'Zayn' miał rację, oni tak naprawdę się nie kochali. Myślę, że gdyby się kochali to nie potrafiliby tak się wzajemnie krzywdzić. Półepilog śweitny, niecierpliwie czekam na drugą część! :>

    OdpowiedzUsuń
  8. What the faaaaaaaaaq?! On na prawdę zapomniał Zayna.. OMG.. Niewierzę w to. Z jednej strony to tak.. dziwnie.. ale z drugiej strony.. to dobrze, że go nie pamięta.. nie będzie tak cierpiał, a Zayn i tak będzie na niego patrzył z góry. To było wspaniałe. Czekam na cz.II epilogu. :) Dodaj szybko xx [becauseruelovecannothide.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  9. Aha. Aha. Epilog. Jasne.
    Dobra, nic nie rozumiem, ale to było smutne więc mój depresyjny nastrój stał się super depresyjny, ale mimo to...

    KOCHAM CIĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lepszego epilogu nie mogłam sobie wyobrazić.
    Bardzo żałuję, że kończysz już tego bloga, no ale cieszę się, że miałam okazję go przeczytać. Z niecierpliwością czekam na kolejną część zakończenia i cieplutko pozdrawiam. xx

    http://you-are-blind-to-what-you-hear.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. O ja pierdole .
    I chyba tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
    Nie no, nie będę taka: rozwaliłaś mnie tym, naprawdę. Przeczytałam kilka razy bo nie mogłam w to wszystko uwierzyć. ŻE JAK? Niall nie wie kim jest, a raczej był (niestety ;c ) Zayn? Że co, przepraszam? O_o
    No i płaczę. Po raz kolejny tego dnia. Niemniej jednak rozdział genialny *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda że to już koniec :( Ale wszystko, co kocham kończy się najszybciej. Na szczęście masz jeszcze inne blogi, więc.....

    OdpowiedzUsuń
  13. super notka !! // zapraszam na: vivre-pendan-que-nous-sommes-jeunes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. znowu doprowadziłaś mnie do łez. i to, co Zayn zrobił jest niesamowite. sprawił, by Niall nie cierpiał. poświęcił się, by ten go nie pamiętał. to piękne. <3

    OdpowiedzUsuń
  15. ja po raz kolejny nie wiem co napisać, nie dociera do mnie, że zabiłaś Zayna, i teraz? teraz amnezja? zapomniał o nim? jestem ciekawa jak zakończysz tego bloga. czekam na drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nieee, dlaczego tak to zakończyłaś? Byłam pewna, że wszystko się ułoży i będzie happy end, a tu takie coś :( Boję się o Nialla, czy to znaczy, że zwariował, stracił pamięć? :(
    Mam nadzieję, że chociaż druga część epilogu będzie dotyczyła szczęśliwego Larrego. Oni muszą być szczęśliwi, nie widzę innej opcji. Czekam na ostatni ;)

    shouldletyougo.blogspot.com
    no-cases.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Błagam kobieto to jest zaje...te! Nie lubię czytać ff po polsku, ale ten jest po prostu nieziemski. Jesteś moim mistrzem. Po prostu cię kocham. I to że Zayn się zastrzelił. W ogóle się tego nie spodziewałam. A teraz jeszcze Nialler. Chcesz doprowadzić do tego żeby moje serce pękło :D Czekam z niecierpliwością na następny. Lots of love xx
    Jeżeli szukacie jakiś innych opowiadań o chłopakach ZAPRASZAMY! supermancurly.tumblr.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ach, za dużo tego... mam dość już tych wszystkich emo zakończeń. NAPRAWDĘ. Nie ważne gdzie wejdę... co czytam... RYCZĘ. Chce przeczytać w końcu coś, co mnie do cholery naładuje pozytywną energią! T^T

    OdpowiedzUsuń
  19. smutnooo ;c no ale cóż. większość blogów kończy się w.. taki.. wzruszający sposób. no nic. pozostaje mi tylko czekać na cz. II epilogu.. http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. kiedy bd 2 epilog ?

    OdpowiedzUsuń
  21. [SPAM]
    z góry przepraszam za ten komentarz, ale mam nowego bloga i staram się właśnie jakoś wybić. mogłabyś wejść na http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/ i skomentować i zaobserwować? a ja obiecuję, że odwdzięczę się tym samym u Ciebie. przepraszam jeszcze raz i liczę na Ciebie.. może akurat Cię zainteresuje?
    Pluton

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć ;) Chciałabym zaprosić cię na mojego bloga o One Direction, którego założyłam dzisiaj, mam nadzieję że się spodoba :) http://shes-on-your-mind.blogspot.com/ Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że znajduję takie blogi pod koniec istnienia, mój epic fail...

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapraszam na bloga: http://true-story-true-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Hakuna Matata One Direction Wymiata - H . M . O . D . W !

    OdpowiedzUsuń
  26. to ty wgl dodajesz 2 czy pozostajesz jednak tylko przy 1 epilogu ?

    OdpowiedzUsuń
  27. jeju *.* prawie się poryczałam.. jakie to jest cudowne :'(

    OdpowiedzUsuń